[7 mitów głównych] Drugi: “Miasto musi mieć starówkę pełną ludzi”

Może Ci się również spodoba

8 komentarzy

  1. BabaJoga napisał(a):

    W Lyonie od kilku(nastu) lat miasto wydziera samochodom po kilka metrów kwadratowych. Na przykład – brzegi rzek. Mamy w mieście szczęście mieć dwie rzeki, Saonę, która wpada do Rodanu. Kiedyś (kiedy tu zamieszkałam) na obu nadbrzeżach były parkingi. Dziś są to cudowne miejsca na spacery, na jogging, na leniwy przystanek w codziennym szaleństwie. Nie było łatwo, bo jednocześnie na przestrzeni tych lat miasto straciło kilkaset miejsc parkingowych. Gdyby zarząd chciał zrobić to za jednym zamachem (nawet jeśli mieliby na to kasę) to spotkałby sie z ogromnym oporem użytkowników.
    Oczywiscie, zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony, szczególnie jeśli przyjeżdża z innego miasta załatwić jakies sprawy administracyjne. Ale jakoś tak to się ładnie zgrało z tworzeniem większych parkingów bardziej na obrzeżach, na przykład przy stacji metra czy tramwaju, aby ludzie dojeżdżający do Lyonu mogli zaparkować samochód i przesiąść się w komunikacje miejska (parking jest bezpłatny i zarezerwowany dla posiadaczy abonamentów komunikacji m).
    No i na tych wydartych samochodom miejscach dziś są : 3 place zabaw, boisko do siatki, kilka leżankę drewnianych, dużo więcej ławek (betonowe bloki:-)), oczywiście ścieżki rowerowe. Przy brzegu stoją barki z restauracjami, klubami nocnymi czy pubami.
    W ogóle, a propos starówki. Dziś mamy kilka problemów „bezpieczeństwa” (we Francji). Plan Vigipirate, który mobilizuje od 3 lat kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, którzy przechadzają się po dworcach i miejscach bardziej zaludnionych, przedłuża się i powoli obecność facetów z karabinami się zbanalizowała. Ale (miasto?) robi (się) dużo, by nie skupiać większej ilości ludzi w jednej części miasta – właśnie ze względów bezpieczeństwa. Dlatego mamy sporo inwestycji w umilanie przestrzeni miejskiej poza „starówką”.

    No i co to jest „starówka”? 🙂 w Lyonie mamy dzielnię z teatrem z czasów rzymskich. To dopiero jest starowka. Zaraz schodząc z tego wzgórza mamy dzielnicę renesansową, wpisaną na listę dziedzictwa UNESCO. Przechodząc przez Saonę znajdujemy się na „półwysep”, z kamienicami z XIX wieku, gdzie dziś są glownie sklepy i restauracje. Wchodząc na kolejne wzgórze jesteśmy na Croix Rousse, dzielnicy lokalnej bohemii, gdzie w bardzo starych kamieniczkach kiedyś mieściły się zakłady tkackie jedwabników. Przechodząc przez Rodan jesteśmy w bardziej nowoczesnej części Lyonu, z domami z końca XIX i początków XX wieku, i znów tzw życie dzielni, z restauracjami, kawiarniami itp.
    Powiem tak, płacimy naprawdę spore podatki lokalne w Lyonie, część idzie na jakies inwestycje zupełnie nietrafione (nowy stadion OL!) ale część jest przeznaczona na dynamizację życia w różnych dzielnicach, i to jest Ok:)

    • dychadziennie napisał(a):

      Zna ko mi cie! Ok, polskie przysłowie mówi “nie wychylaj się”, ale spróbuję: od pewnego czasu organizuję ludzi wokół pomysłu rearanżacji kawałków przestrzeni w Olsztynie. Coś na kształt tego niskokosztowego działania które widać na obrazku. Zaczniemy od badan które zrobią (a jakże) studenci socjologii (chodzi o obserwacje tego, jak ludzie sie zachowuja na placach, skwerkach itp.), potem wnioski, wybór miejsc (to będzie przy udziale innych studentów z architektury krahobrazu), następnie pilotażowe działania w przestrzeni (podjęte z miastem, przez miasto – ich też już staram się przekonywać, spotkanie – mam nadzieję – niedługo). Najsłabszym ogniwem są na razie architekci (super kobieta od nich jest zawalona do września, ale co będzie mogła to pomoże). Ponieważ nie mam takiej wyobraźni co można w konkretnych miejsc zastosować (ławki, stoliki, krzesełka itd.) zbieram różne pomysły w formie inspiracji, w razie gdyby zabrakło architektonicznych speców. Dlatego pytanie: czy będąc gdzieś tam w okolicy fajnych, ciekawie zaaranżowanych miejsc mogłabyś z kilka fotek zrobić? To też ułatwi z pewnością rozmowę z urzędem itd… dałoby radę, jak myślisz?

      • BabaJoga napisał(a):

        Poszukam może zdjęć już gotowych, prześlę Ci linki, bo może będą takie udokumentowane dossier przed/po gdzieś w urbanistyce miasta? Bo tego faktycznie jest bardzo dużo 🙂 jeśli będę w takim wyjątkowo fajnym miejscu to porobię zdjęcia 😉

        • dychadziennie napisał(a):

          Super, byłbym bardzo wdzięczny! Co prawda do konkretnych pilotaży jeszcze z kilka m-cy ale rozglądać się warto;)

      • BabaJoga napisał(a):

        Ps. To brzmi naprawdę fajnie, to co organizujesz !

  2. dychadziennie napisał(a):

    Panowie, żebyśmy rozmawiając o ważnej – jak sądzę – sprawie, nie skończyli na detalach (jak Polaki :-)) Ostatecznie zostawiłem to ostatnie zdanie, choć obawiałem się, że o kradzieże może się rozchodzić najbardziej. W ostatnim linku jest film pokazujący jak na australijskim dość nudnym placyku wstawiono kolorowe krzesła a reszta zadziała się sama. Duży efekt za nieduże pieniądze (przy sporym know-how) – do tego zmierzałem. Krzesełka oczywiście też nie muszą znikać – można je wstawić w takim rewirze, który będzie stosunkowo bezpieczny, można je chować na noc do lokali usługowych – jest kilka możliwości. Dzięki za te komentarze z różnych miast!

  3. Adam Madulski napisał(a):

    W Katowicach nie ma starówki, jest tylko Rynek, który przez dekady był zaniedbanym skrzyżowaniem dla tramwajów i placem do parkowania. Kilka lat temu to się zmieniło. Przechodzę czasem tamtędy i zauważam wielką zmianę – ludzie zatrzymują się, przysiadają, na ławkach, patrzą na fontannę, rozmawiają. Pewnie żuleria rekonesans zrobiła, czy nie da się czegoś stamtad wynieść i spieniężyć, ale ławki solidnie przytwierdzone do podłoża, no i całodobowy monitoring, więc nic tam nie ginie. To ładne miejsce, zwłaszcza wiosną, latem i jesienią, kiedy działą fontanna. Ładne miejsce na nieładnym placu.

  4. bagienny napisał(a):

    W ubiegłym roku wstawiono w różnych punktach w Warszawie ławki. Przyznam, że to fajne. Dla ludzi starszych (zawsze jest dobra wymówka, bo starsi) przystanek w ich wyprawie. Sam korzystam, by dokończyć zazwyczaj jedzenie albo rozdział książki jak wypadnę z autobusu. Tyle, że… kradną. Wszystko kradną. Ławki zostały zabezpieczone, tak aby ich łatwo nie dało się ukraść.
    Kradnie się wszystko. Miałem zwyczaj, że jak jechałem do pracy rowerem przejeżdżałem przez ogród Saski, tak dla poprawienia sobie samopoczucia. Wyłożone kwiaty na kwietnikach, wśród trawników. Po południu nic nie było, a wokół parku pełno meneli sprzedających tulipany po złotówce.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: