Koniec świata jaki znamy

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. Papix napisał(a):

    Jeżeli chodzi o wodne szlaki handlowe to z tego co słychać plany są ambitne i oby udało się je zrealizować jak najszybciej
    http://jagiellonski24.pl/2018/04/11/grobarczyk-bez-zeglugi-srodladowej-polska-zostanie-transportowo-zablokowana/

    Przy okazji patrząc na szlaki wodne – mapa np tutaj:
    http://www.wikiwand.com/pl/Śródlądowe_drogi_wodne
    widać że otwierają się ogromne możliwości rozwojowe dla kilku/-nastu miast.
    Np Bydgoszcz może być jednym z centralnych punktów na szlaku wschód-zachód i zachód – północ. Duże możliwości również przed Elblągiem.
    Potrzeba tylko odpowiednich ludzi którzy będą w stanie dostrzec szanse i je maksymalnie wykorzystać 🙂

    • dychadziennie napisał(a):

      No i oczywiście Wrocław 😉 http://www.wroc.uzs.gov.pl/news/we-wroclawiu-zakonczyla-sie-miedzynarodowa-konferencja-zegluga-laczy-353
      O żegludze śródlądowej i szansach jakie stwarza mówi się od dawna (mniej więcej od powodzi w 1997 r.) Sporo person (głównie z Wrocławia) zbiło na tym (mówieniu i działaniu) polityczny kapitał, od liderów ekologicznych NGOsów zaczynając (Nawrocki i Nieznański z WWF), przez wojewodów (prof. Janusz Zaleski) na ministrach środowiska kończąc. W linku jest komunikat autorstwa p. Jana Pysia, dyrektora żeglugi we Wro – bardzo sensowny Pan, miałem okazję poznać. Zwróć jednak uwagę na zdanie o organizacjach ekologicznych (“Jak się okazało transport rzeczny na świecie ma się dobrze a decydenci troszczą się o jego rozwoju, wbrew sugestiom niektórych organizacji ekologicznych.”). Jeśli dyrektor poważnej instytucji pozwala sobie na takie uszczypliwości nawet w komentarzu do odbytej już międzynarodowej konferencji to wyobraź sobie jak silne są animozje zwolenników żeglugi vs. ekologów 😉 Animozje, które nierzadko służą rządowym decydentom jako skuteczna forma tłumaczenia złego stanu technicznego rzek i cieków w PL. “Nie możemy działać skutecznie, bo ciągle przychodzą zieloni i wynajdują te swoje żabki w starorzeczach” – taka jest retoryka rządzących (dyrektorów Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej, Wojewódzkich Zarządów Melioracji i Urządzeń Wodnych etc.)
      Kończą się pieniądze z UE, teraz musimy finansować projekty wodne przede wszystkim z pieniędzy własnych. Pytanie czy się uda, bo do tej pory chaos kompetencyjny był tak wielki, że rzeka i międzywale należały do Państwa, a wał do Marszałka. Plus podział cieków ze względu na przepływ (większe – państwowe, mniejsze – samorządowe lub wojewódzkie). Impas był straszny (plus brak samofinansowania gosp. wodnej. Teraz są Polskie Wody, które do starej sprawdzonej tradycji nawiązują (choć na razie słyszę głównie absurdalne przykłady z ich funkcjonowania). Mówienie to jedno, ale jak zajrzeć głębiej to naprawdę jest z tymi wodami śródlądowymi niezły galimatias. Sam fakt, że ledwo z wdrażania Dyrektywy Powodziowej się wywiązaliśmy przed KE bez kar, a za nie wdrażanie Dyrektywy Wodnej płacimy już niemałe hajsiwa.
      Dostrzeganie szans dostrzeganiem szans, ale tu sprawy organizacyjne i kompetencyjne są przede wszystkim 😉

  2. Papix napisał(a):

    Ten blog to coś czego szukałem. Dziękuję autorowi. Strona jest już w ulubionych. Liczę na częste równie ciekawe opisy otaczającej rzeczywistości.
    Odnosząc się do powyższego wpisu, kontynuując tok rozumowania to Polska jest taką cieśniną Malakka dla krajów wnętrza kontynentu. Idąc dalej, mocarstwem któremu najbardziej powinno zależeć na uzyskaniu tutaj wpływów są Chiny które mogłyby “powalczyć” o monopol w tym miejscu tak jak USA w cieśninie Malakka. Pytanie czy decydenci są świadomi możliwości które daje taka perspektywa pod kątem biznesowym i mają na taki scenariusz plan działania. Biznesowo możliwości są ogromne. Pytanie czy inni będą nas rozgrywali czy my będziemy wstanie wykorzystać możliwości.
    Druga kwestia to kwestia bezpieczeństwa “lądowej cieśniny Malakka”.
    Rządy w takim miejscu powinny być bardzo sprawne i raczej silne aby nie dawać możliwości rozgrywania interesów kraju przez siły innych krajów zainteresowanych wpływami w takim miejscu. Nie ma mowy o rozdrobnieniu partyjnym i rozrzuceniu decyzyjności a tym samym realizowania różnych wizji przez poszczególne władze (ustawodawcza, sądownicza, wykonawcza, media). Optymalnie aby wszystkie działały we wspólnym interesie. Spójrzmy jak funkcjonuje Singapur.
    Kwestia bezpieczeństwa to również zabezpieczenie militarne. Kraj w takim miejscu powinien mieć bardzo bliskiego koalicjanta będącego światowym mocarstwem z bronią atomową, albo powinien sam tą broń posiadać.
    To na razie tyle spostrzeżeń 🙂

    • dychadziennie napisał(a):

      Wszystko w zarysie wygląda zacnie. Upolitycznienie Via Carpathia, osobowy skład delegacji polskich podczas rozmów z Chinami, retoryczna (niepodparta ekonomicznie) współpraca krajów Młodej Unii, projekt Trójmorza – wszystko to wygląda super, ale jeśli w obecnej formie realizowane nie mają (chyba) wielkich szans powodzenia. Jesli interesuje Cie ta tematyka bardzo dużo ciekawych materiałów znajdziesz na geopolityka.net redagowanej przez dr Leszka Sykulskiego. I wystąpienia dr Jacka Bartosiaka są bardzo cenne. Tekst jest właściwie sklejką wyłącznie jego wypowiedzi nt. geopolityki.

  3. Piotrek napisał(a):

    Bardzo się cieszę, że zacząłeś pisać o geopolityce. Dzięki za ten tekst. Przez cały tekst czekałem na prognozy, wskazówki i pomysły. Jakiś nieco bardziej konstruktywny element. Tzn co “ja” konkretnie mogę albo powinienem. Przecież na pewno o tym myślałeś. Ale byłeś powściągliwy. Szkoda, bo akurat Twoich refleksji bym chętnie posłuchał. To pewnie skromność. Trudno. Poczekam, może jeszcze kiedyś. Dziękuję i pozdrawiam.

    • dychadziennie napisał(a):

      Faktycznie myślałem, żeby się pokusić o rekomendacje, ale tekst rozrósłby się do nieczytalnych rozmiarów. Jeśli pytasz, to wg mnie warto częściej czytać prawicowe media niż te głównego nurtu, bo one (z uwagi na mniejszą popularność) muszą rywalizować jakością materiałów. Zdają się też przedstawiać sprawy z perspektywy polskiej racji stanu i bliżej im do realpolitik. To w kwestii świadomości.
      Podobnie z głosowaniem w wyborach na zwolenników budowania bloku państw Europy śr-wsch.
      Co do realnych działań, wydaje mi się, że należy się spieszyć z pozyskiwaniem jak największych funduszy z UE póki jest jeszcze okazja. Chodzi o fundusze na rozwój własnej działalności. Nie chodzi o wielkie startupy, raczej o typ działań opartych o regionalny-lokalny kapitał.
      No i chyba generalnie to co Chomsky pisał, że należy robić to co łączy ludzi, zamiast ich od siebie oddzielać (np. produkcja telewizorów :-))
      Dość ogólne to, ale pierwsze co przychodzi mi na myśl 😉

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: