Szaleństwo na Dożynkach


Ja jestem stąd, z Warmii, mój mąż Władek spod Bielska, góral. Przyjechał tutaj trzydzieści lat temu, zobaczył chmury, zobaczył pagórki i stwierdził, że tutaj jego jego miejsce. Nigdzie indziej. Ja z kolei kocham góry i od kiedy on dostał ojcowiznę, jeżdżę tam w jego strony pomagać przy gospodarstwie. Uwielbiam tam jeździć, chociaż kawał drogi. Ale mieszkamy na Warmii, uprawiamy trzydzieści pięć hektarów. Dookoła nas tylko pola, na środku stoi nasz dom. Więc jak potrzebuję kontaktu z sąsiadami to biorę lornetkę.

Niektórzy nam mówią, że to szaleństwo w dzisiejszych czasach być rolnikiem. Że lepiej sprzedać ziemię, sprzedać gospodarstwo i zająć się czymś normalnym, bardziej dochodowym. Najczęściej do tej sprzedaży namawiają nas znajomi Władka. Mają swoje firmy, albo zajmują jakieś stanowiska kierownicze. Po co będziesz się użerał z tym polem, skoro możesz większe pieniądze zarobić gdzie indziej? – pytają. A do mnie, żebym porozmawiała z Waldkiem, bo od czasu przyjazdu tutaj kompletnie zwariował. Po co nam większe pieniądze, skoro wystarczy nam to, co mamy teraz?

I gadanie o tym, co jest normalne i nienormalne. Tak jak by praca do dwudziestej i bieganie za kolejnym zerem na koncie nie były szaleństwem.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: