Podwórka z Natury – Dychadziennie Polska północno-wschodnia Tue, 24 Jul 2018 18:43:19 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.9.10 /wp-content/uploads/2017/01/logoFB-150x150.png Podwórka z Natury – Dychadziennie 32 32 122880244 Jak zmienić podwórko po swojemu /jak-zmienic-podworko-po-swojemu/ /jak-zmienic-podworko-po-swojemu/#respond Wed, 13 Dec 2017 06:36:43 +0000 /?p=2815

Muszę przyznać, że kiedy zaczynałem swoje urzędowanie jako burmistrz tego miasta niewiele wiedziałem o miastach i o zarządzaniu ich przestrzenią. Jeśli teraz, po latach, wiem o miastach nieco więcej, to wiem tyle, że miasto tworzy nie jego architektura, lecz kultura. Miasto to nie budynki, a przede wszystkim to, co dzieje się pomiędzy nimi: na ulicach, chodnikach i w parkach.
~ Robert Doyle, burmistrz Melbourne

Wieżowiec na środku pola

Widok powyższej siłowni do ćwiczeń mówi coś zgoła innego. Z pozoru kilka zwykłych przyrządów do aktywności fizycznej, zlokalizowanych obok Parku Elisabeth w Bartoszycach i na prośbę mieszkańców wstawionych tam kilka lat temu w ramach jego rewitalizacji. Gdyby potraktować je jak budynki, o których myślał kiedyś burmistrz Melbourne, że składają się na miasto, to powyższe przyrządy byłyby jak lustro, w którym odbija myślenie władz o aktywności fizycznej mieszkańców. Wówczas wstawienie przyrządu do ćwiczeń byłoby jak pomysł postawienia pięknego wieżowca, w którym nikogo nie stać nawet na czynsz. Albo jak postawienie wieżowca na środku pola, do którego zapomniano zbudować drogę i parking. Bo nie wyobrażam sobie, żeby jakakolwiek szanująca się siłownia nie miała nawet ławki lub szafki, gdzie można położyć swoje rzeczy, postawić butelkę z wodą lub na której można przynajmniej usiąść. Nie mówiąc już o tym, że tę zewnętrzną siłownię w Bartoszycach postawiono zaraz przy wylotówce, obok niczego, za to wzdłuż chodnika, którym mieszkańcy chodzą co najwyżej do pracy. Kto ma tam niby ćwiczyć, w hałasie, ulicznych spalinach i w drodze do pracy? Kto wynajmie biurowiec, do którego nawet nie ma jak dojechać? Fanaberia, implant, marnotrawstwo.

Takich kwiatków można oczywiście zbierać całe pęczki, nam wystarczy tylko jeden, żeby uchwycić pewien problem. Problem działania punktowego bez kontekstu, problem jednorazowej interwencji bez myślenia o konsekwencjach, problem schematyzmu itd. Zwał jak zwał, istotniejsze jest jednak, że nieraz wśród tych pęczków można znaleźć prawdziwe róże, które pewnie jak to róże niepozbawione są kolców, za to na pewno wyglądają i pachną wspaniale.

“Podwórka z natury” – mała skala, wielkie zmiany

Oto bowiem od kilku miesięcy trzy podwórka zlokalizowane w centrum Olsztyna przechodziły gruntowną zmianę. Zaczęło się od deklaracji ich mieszkańców, którzy na wiosnę 2017 r. zgłosili do miasta chęć poprawy jakości swojego otoczenia. Podwórka otrzymały do podziału według potrzeb 33 tys. zł, następnie do pomocy przyszli studenci architektury krajobrazu z UWM, a gdy ostatecznie ustalono jak podwórka mają wyglądać, mieszkańcy przystąpili do prac ( link ).

Każde z podwórek miało inną charakterystykę i problemy . Podwórko przy Placu Konsulatu Polskiego (o kryptonimie „Samochodowe”) od lat zmagało się z parkującymi tam obcymi autami. Nie pomagało nawet blokowanie wjazdu, bo chętni, żeby skorzystać z kilku wolnych metrów zawsze znajdowali sposób, żeby tam wjechać. Drugie podwórko „Na kwadracie” przy ul. Warmińskiej też od dawna zmagało się ze zbyt dużą liczbą parkujących tam samochodów, a brak oświetlenia i jasnego podziału funkcji tego terenu niezbyt sprzyjało bezpieczeństwu bawiących się dzieci. Z kolei trzecie, największe podwórko („Za Torami pod lipami”) przy ul. Limanowskiego nie bardzo wiedziało jak poradzić sobie z psimi kupami czy z brakiem nawet piaskownicy.

Wszystkie podwórka łączyła jednak chęć zmiany istniejącej sytuacji . Problem pojawił się już na początku, bo o ile wiadomo było, że podwórka trzeba zmienić, nie bardzo było wiadomo, w jaki sposób tę zmianę można osiągnąć.

– Jak pytaliśmy siebie nawzajem, czego chcemy, każdy odpowiadał coś w stylu: chcę ładniejszego, lepszego podwórka – opowiada Jacek Rostek, od 6 lat mieszkaniec podwórka „Samochodowego”. – Nie bardzo jednak wiedzieliśmy co dalej. Dopiero studenci z UWM, którzy zaproponowali kilka wstępnych pomysłów nakierowali naszą sąsiedzką dyskusję w stronę realnych rozwiązań. I czas, którego nie mieliśmy dużo, bo do ostatniej chwili walczyliśmy, żeby się wyrobić w terminie. Bez tego pewnie dalej byśmy dyskutowali (śmiech) .

Różne też były (i są pewnie nadal) interesy i stopień integracji mieszkańców każdego podwórka. Wokół podwórka „Na kwadracie” wyłoniło się dużo chętnych do zagospodarowania terenu według swoich potrzeb, sprawy nie ułatwia też niejasny pod względem prawnym sposób użytkowania części terenu. Z kolei „Za torami pod lipami”, chociaż duże, skupia wokół siebie interesy starszych, właścicieli psów i rodziców z dziećmi.

– Na szczęście mamy już wydzieloną strefę dla właścicieli psów, strefę dla seniorów, strefę dla dzieci. Przestrzeni wystarczy dla wszystkich. – mówi Tomek z podwórka „Za torami…”. – Mural też namalowany, więc już jest ładniej, ale i plany mamy bardziej długofalowe. To podwórko z takim potencjałem, że spokojnie będzie tu można organizować koncerty, wystawy plenerowe i wyświetlać filmy. Będzie pięknie, zobaczysz – obiecuje Tomek.

Wartością nie do przecenienia w takich akcjach jest oczywiście integracja mieszkańców i najzwyklejsza świadomość, że można realnie coś zmienić w swoim najbliższym otoczeniu.

– Dopóki na podwórku nie pojawił się sprzęt, który zaczął wyrównywać teren, niewielu wierzyło, że to się stanie naprawdę – mówi Jacek Rostek z „Samochodowego”. – I zamiast mówić sobie „dzień dobry” lub gadać o pogodzie, zaczęliśmy rozmawiać o swoim podwórku. To był idealny pretekst do zmian – podsumowuje.

Chcesz coś zmienić? Pamiętaj, że…

Siłownia w Bartoszycach i pewnie w co drugim polskim mieście pokazuje, że nie wszędzie jest tak różowo. Wiele wskazuje też na to, że taka renowacja podwórek to proces ciągły, wieloletni i dynamiczny. Niemniej na dotychczasowy sukces trzech podwórek złożyło się kilka elementów, które można dość zwięzłowato podsumować i które (moim zdaniem) mogłyby stanowić wskazówkę dla każdego, kto chociaż od czasu do czasu zastanawia się, co i jak można by w swoim otoczeniu zmienić. Pewnie elementów jest więcej, ja wymyśliłem siedem. I chociaż to truizmy, realizacja wielu inwestycji pokazuje, że nawet i te truizmy trudno zastosować. Oto one:

1. Problem musi być jasno określony
I najlepiej formułować go w prostych zdaniach, np.: „Na naszym podwórku parkują tylko auta. Nie ma tam nawet po co wychodzić.”

2. Cel musi być jasno określony
Np.: „chcemy poprawić jakość naszego podwórka.”

3. Cel musi być dokładnie mierzony
Po co naprawiać podwórko, instalować siłownię, stawiać biurowiec, jeśli nie wiadomo jak ocenić, że nam się udało?

4. Określaniu problemu i celu muszą towarzyszyć odpowiednie instrumenty
Mieszkańcy trzech podwórek, które otrzymały finansowanie sami powtarzali “chcieliśmy mieć lepsze podwórko”. Nie wiedzieli jednak jak mają to uzyskać. Zewnętrzna pomoc studentów okazała się bezcenna, a i oni byli zaangażowani w pomoc, bo dzięki temu zyskali konieczną do przyszłej pracy praktykę. Więc najkorzystniej, gdy sytuacja jest z gatunku win-win : instrumenty, ale i podane przez ekspertów, którzy w ich podaniu mają swój interes.

5. Chęć zmiany muszą odczuwać ci, których ta zmiana będzie dotyczyć
Nie wystarczy stwierdzić “na ten skwer lub podwórko nikt nie przychodzi. Jest źle zaprojektowany.” Można wstawić najnowocześniejszą siłownię z hydromasażem, ale nikt nie będzie z niej korzystał jeśli będzie niepotrzebna lub będzie daleko.

6. Zmiana musi wystąpić w określonym czasie
Nie wystarczy stwierdzenie “nie będą u nas parkować samochody”. Terminu można nie dotrzymać, ale nic tak dobrze nie motywuje jak deadline na przedwczoraj.

7. Udział władzy powinien być tak minimalny, jak to tylko możliwe
Wszelkie znaki na niebie i ulicach wskazują, że jeśli da się coś zrobić w osiem lat, władza zrobi to w dziewięć, a i tak spora szansa, że nie najlepiej. Renowacja podwórek pokazuje więc, że jeśli władza ograniczy swoje działania do wydania pieniędzy zapewniając eksperckie oko fachowców z danej dziedziny, szansa na powodzenie działań jest duża.

– A jakie mamy plany? Co dalej z naszym podwórkiem? – pyta Jacek z „Samochodowego”. – Dalej będziemy sobie po prostu żyć.

——

Spotkanie podsumowujące pierwszą edycję „Podwórek z natury” odbyło się w sobotę (9.12.2017) w Muzeum Nowoczesności. Pełną listę podwórek, wraz z koncepcjami na zmianę można zobaczyć tutaj ( link ) Druga edycja “Podwórek…” w 2018 r.

]]>
/jak-zmienic-podworko-po-swojemu/feed/ 0 2815