Ekologia o jakiej nie miałeś pojęcia

– Jak ludzie przyjeżdżają do nas w odwiedziny to najczęściej pytają „Wow! To Wy naprawdę tak mieszkacie?”

Stop. Zatrzymaj się. Zawieś na chwilę to, co wiesz o rukoli i o jej znakomitych właściwościach. Zawieś skojarzenia z fetą i dietą. Weź w nawias slow food, slow life, bycie fit i zdjęcia z bycia fit. Spróbuj na chłodno spojrzeć na rowerowe podróże za miasto, na jajka z wolnego wybiegu, na jarmarki z tradycyjną polską żywnością. Spróbuj na chwilę zapomnieć o ekologii, w tej wersji, którą znasz. Zakwestionujemy ją. W sumie nie ‚my’ tylko ja – ja będę tym złym, który powie: ekologia to ściema. Nie ma ekologii, jest jej wykreowany wizerunek. Na koniec sam ocenisz czy było warto.

No bo rowerowe wycieczki za miasto – ile razy w roku: trzy, siedem? Kury na wolnym wybiegu – gdzie: na eko-opakowaniu w sklepowej lodówce? Tradycyjna żywność – kiedy: przy okazji świąt na starym rynku w ustawionych na tydzień budach ze sklejki? Ryneczek z niepryskanymi warzywami – jakimi: tymi od rolników skuszonych dopłatami, bo niby unijne pieniądze w 5 lat zmieniły ich świadomość ekologiczną i kultywowane od lat, nieraz przez pokolenia, metody uprawy?

Przed Tobą stoi kilka osób w wieku 20-70 lat. Ok, nie przed Tobą, bo stali przede mną, ale wyobraź sobie. Kobiety i mężczyźni – wszyscy boso. Chodzą tak cały rok i nie mają nic wspólnego z jakimś Cejrowskim. Mieszkają w miastach i na wsiach. Jedną z takich osób już kiedyś zresztą spotkałem – oczywiście „przypadkiem„. Pieką własny chleb, uprawiają energetyczną brzozę, warzą własne piwo. Ekologicznie i trendy? Jeszcze nawet nie to, bo chleb to i orkisz, ale i samopsza – jedno z najstarszych udomowionych gatunków zbóż, tak obecnie rzadkie, że dopiero w latach 80. Mieczysławowi Babalskiemu spod Brodnicy (nestorowi upraw ekologicznych w Polsce) udało się sprowadzić do kraju 100 ziaren tego gatunku zboża. Piwo? Też fajnie, tylko to, które warzą i które wygrywa konkursy potrzebuje tak wyjątkowego gatunku słodu, że Browar Kormoran, który podjął się produkcji ich piwa musiał ściągać słód z Czech, a i tak nie udało im się ściągnąć dokładnie TEGO gatunku. Rękodzieło? Żadne tam cepelie z Monciaka. Co miesiąc jeżdżą po 10 godzin przez cały kraj, żeby na Bieszczadzkim Uniwersytecie Ludowym uczyć się fachu od 78 i 98-letnich kobiet.

– Kto mnie nauczy rękodzieła, jeśli nie takie Panie? Jakaś staruszka z miasta? A ta 78 i 98-latka to córka i mama. I są naprawdę super babkami!

To nie jest bycie fit na poziomie zdjęć hummusu na instagramie; to raczej dyskusja o znakomitych właściwościach topinamburu. Żadnego promowania paneli fotowoltaicznych; raczej rozważanie opcji produkowania energii przez taran wodny. Zresztą, wklepałem #hummus i #topinambur. Pierwsze ma prawie milion zdjęć, drugie – 11 tys. i w większości pojawia się na włoskim instagramie, mimo że podobno topinambur rośnie w Polsce na dziko, samodzielnie. Za darmo! A taran wodny istnieje, ma się dobrze i działa w warmińskiej wsi Kajny. I to nieprzerwanie od 1897 r.

Nie chodzi o urządzanie licytacji kto jest bardziej eko, bio i wege. Bardziej o to, że dopiero w konfrontacji z prawdziwą niszą można lepiej zrozumieć działanie mainstreamu; jego powierzchowność, doraźność, imitację – społeczeństwo spektaklu, jeśli ktoś chce drążyć dalej. Dopiero po powrocie ze wsi do miasta dostrzegasz pewne rzeczy wyraźniej, nie – gdy mieszkasz w nim calutkie swoje życie nie wyjeżdżając z niego ani na jeden dzień.

– Wszystko jest, Proszę Państwa, tutaj – wskazuje na swoją głowę z bujną, siwą czupryną 70-latek, członek Stowarzyszenia Warmińskich Chłopów Bosych.

– Wszystko.

Spotkanie z członkami Stowarzyszenia odbyło się w Browarze Warmia, w ramach s-pożywki dla dociekliwych

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: