Konsultacje w sprawie dworca PKP

Wczoraj odbył się kolejny etap konsultacji społecznych w sprawie nowego dworca PKP. W zasadzie mocno insajderski temat, ale brak jakiegokolwiek przedstawiciela mediów na tak ważnym dla wojewódzkiego miasta spotkaniu wymusił na mnie napisanie listu do dziennikarzy z tych najważniejszych agencji informacyjnych w Olsztynie. Niech służy też Wam, jako przestroga przed komunikatami w tej sprawie. Z pewnością niejeden to taki przypadek w Polsce był lub jeszcze będzie, więc być może z lektury listu wyciągnięcie też jakąś lekcję dla siebie, czego Wam i sobie życzę. (Fotek w oryginalnych mailach do dziennikarzy nie było. Tutaj dodałem, żeby się fajniej czytało, mam nadzieję…).

Szanowni Państwo,
w dniu 2.02.2017 odbyło się spotkanie konsultacyjne w sprawie omówienia założeń koncepcyjnych dotyczących inwestycji dworcowej Olsztyn Główny. Organizatorem spotkania było PKP S.A. W spotkaniu, pomimo wysłanego zaproszenia, nie uczestniczył żaden z Państwa pracowników, dlatego pozwalam sobie napisać ten list. Pozwoliłem sobie wysłać go do wiadomości pozostałych serwisów informacyjnych o, jak sądzę, istotnym znaczeniu dla regionu.

Podczas spotkania zaprezentowano zaawansowaną wersję koncepcji dla powstającego dworca PKP w Olsztynie, której podstawą był materiał uzyskany podczas warsztatów kreatywnych zorganizowanych 19.12.2016 r. Stanowiły one zaczyn do dalszej debaty w zakresie oczekiwań mieszkańców. W konsultacjach wzięli udział m.in. reprezentanci PKP S.A., PLK, przedstawiciele Forum Rozwoju Olsztyna, Rady Osiedla Zatorze i stowarzyszenia Wizja Lokalna, a także osoby indywidualne – łącznie około 50 osób.

Waga problemu
Powstawanie dworca PKP jest obecnie w końcowej fazie konceptualnej. Oznacza to, że w ciągu ok. dwóch tygodni zostanie ogłoszony przetarg na projekt dworca. Przetarg ten będzie zawierał ustalenia poczynione w fazie konceptualnej, które następnie będą musieli uwzględnić projektanci w składanych projektach. Uwagi, jeśli zostaną przez inwestora uwzględnione w warunkach przetargu, będą więc skutkowały istnieniem bądź nie możliwości przeprowadzenia lub/i przejazdu rowerem przez kładkę pieszo-rowerową, proporcji sklepów do poczekalni, możliwości istnienia bądź nie warunków do stworzenia atrakcyjnego obszaru po stronie Zatorza itd. Mówiąc wprost, to co zostanie ustalone teraz, potem ciężko będzie odkręcić. Ponadto, budowa dworca pochłonie ok 25 mln zł. Adekwatność wysokości finansowania nie jest przedmiotem tego listu, istotniejszy jest fakt, że jego budowa jest inwestycją publiczną, której koszty – niezależnie od tego, czy dofinansowane lub nie przez Unię Europejską – poniesiemy wszyscy. Koszty źle wykonanej inwestycji i realizacja ewentualnych poprawek także zostaną pokryte przez nas – wszystkich.

Treść konsultacji
Uwagi zgłoszone przez uczestników podczas spotkania dotyczyły:
– kwestii kładki pieszo-rowerowej, która ma połączyć bryłę dworca z Zatorzem i przebiegać nad torami. Ożywioną dyskusję wywował np. faktyczny sposób organizacji transportu rowerów i ewentualne poruszania się nimi po kładce;
– kwestii proporcji powierzchni handlowo-usługowej do powierzchni przestrzeni ogólnodostępnej (tutaj poruszono np. procent powierzchni przeznaczonej na kasy po uwzględnieniu trendów zmierzających do automatyzacji usług sprzedaży biletów w przyszłości);
– pomysłów zagospodarowania terenów przy dworcu w sposób przyjazny dla mieszkańców (np. przeszklenie ścian wychodzących bezpośrednio na plac i rondo przy dworcu)
– harmonogramu prac i obostrzeń czasowych nałożonych na inwestora w związku z reżimem unijnego dofinansowania (np. konieczność ogłoszenia przetargu na projekt dworca w najbliższych dwóch tygodniach);
– zapisów i ustaleń istniejących w obecnej wersji miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru, wraz z możliwością ich zmiany (np. charakter przeznaczenia terenów objętych miejscowym planem);
– formuły zagospodarowania terenów po drugiej stronie torów dla zwiększenia atrakcyjności inwestycyjno-wizerunkowej osiedla Zatorze (np. konieczność i ocena efektywności wynikającej z ewentualnej integracji działań planistycznych z działaniami Miasta Olsztyna w tamtym obszarze, czy możliwość sprzedaży biletów w tamtym rejonie dworca celem likwidacji konieczności kupowania biletu bezpośrednio w jego budynku);
– konieczności uwzględniania w koncepcji dworca i jego projekcie badań nasilenia przepływu pasażerów z uwzględnieniem projekcji do 2050 r. zleconych już przez TLK (np. wielkość hali głównej, przecinanie się potoków ludzi w określonych godzinach, sposoby zagospodarowania czasu pasażerów przebywających na dworcu).

Dlaczego ten list
Faza konceptualna ma bezpośredni wpływ na przyszłe realne rozwiązania funkcjonalne. Z dworca będą przecież korzystać przyjezdni, mieszkańcy Olsztyna i Państwo – adresaci listu. Czyli my wszyscy. Dlatego uważam, że Państwa nieobecność na konsultacjach jest nieumotywowana z dwóch powodów. Po pierwsze, jako dziennikarze nie tylko wpływacie na kształt opinii publicznej, ale i jesteście jej częścią, do czego w tym przypadku potrzebna jest zarówno znajomość przebiegu procesu powstawania dworca PKP, jak i czynny udział w wypracowywaniu rozwiązań, które w nim się znajdą. Jako ludzie z etosem dziennikarskim powinniście więc nie tylko wiedzieć więcej niż statystyczny mieszkaniec Olsztyna, ale i pomagać w tworzeniu przynajmniej rozwiązań o znaczeniu strategicznym dla regionu. Po drugie, fakt niezainteresowania przez Państwa konsultacjami świadczy o znikomym poziomie zainteresowania tematem w szerszym wymiarze, co prowadzi do informowania opinii publicznej w sposób nierzetelny (przynajmniej w tym obszarze). Postaram się umotywować swoje dwie krytyczne tezy możliwie krótko materiałami Gazety Olsztyńskiej, Gazety Wyborczej Olsztyn, portalu Radia Olsztyn, Naszego Olsztyniaka i portalu Olsztyn.wm.pl, które po spotkaniu udało mi się znaleźć w internecie.

Uzasadnienie – Państwa artykuły
Nieprawdą jest zatem twierdzenie dziennikarza Gazety Wyborczej jakoby „Kolejarze mieli już wyniki dyskusji o Dworcu Głównym” (tytuł art.), i że 2 lutego odbędzie się spotkanie „podsumowujące etap koncepcyjny” (http://tiny.pl/gd3hh). W artykule pada sformułowanie, że jeśli chodzi o propozycje mieszkańców „niespodzianki chyba nie będzie, bo pośród nich jest…”. Nic dziwnego, że w komentarzu pod artykułem pada ironiczne sformułowanie o wątpliwej odkrywczości przytoczonych wyników. Po pierwsze, artykuł dezinformuje: nie „wyniki” tylko pierwszy etap prac koncepcyjnych; nie „podsumowanie” tylko drugi etap prac koncepcyjnych. Po drugie, tekst świadczy o dyletanckim zrozumieniu założeń istnienia procesów konsultacyjnych i wypowiada się o nich w sposób, mówiąc eufemistycznie, lekceważący. Co gorsza, dwa tygodnie wcześniej ten sam dziennikarz Gazety Wyborczej (którego nie było przecież na wczorajszych konsultacjach) nie waha się pisać płomiennego apelu do urzędników, żeby „nie chowali się w gabinetach” (http://tiny.pl/gd3hx).
Dziennikarze Olsztyn.wm.pl wspominają w artykule z grudnia 2016 r. o tym, że „wokół przebudowy dworca Olsztyn Główny od dłuższego czasu krąży mnóstwo kontrowersji” (http://tiny.pl/gd3ht). Pomijając już fakt, że „naprzeciw” pisze się razem (zwrócił na to uwagę czytelnik w pierwszym komentarzu – niepoprawione do dziś), dwa tygodnie później pytają „kiedy doczekamy się porządnego dworca kolejowego?” (http://tiny.pl/gd3hr). Jeśli w materiałach i działaniach polegających m.in. na uczestnictwu w warsztatach i/lub spotkaniu konsultacyjnym z 2.02 trudno dostrzec przykłady świadczące o próbie wpłynięcia na zmiany w kwestionowanym przez Państwa obszarze, stwierdzenia o kontrowersjach i pytania o to kiedy wreszcie należy uznać za retoryczne. Podobnie zresztą, w mojej opinii, należy rozumieć wypowiedź eksperta cytowanego przez Naszego Olsztyniaka w dn. 31.12.2016, który pozwala sobie na jednoznaczne „Koszmarem jest też to, że wciąż nie zapadły określone decyzje dotyczące uporządkowania terenu wokół dworca PKP.” (http://tiny.pl/gd3hf). W analogicznie kulturalnym tonie cytowanego eksperta można by zapytać: A gdzie byli pracownicy Naszego Olsztyniaka 2.02 o 17:00, aby ten „koszmar” zmienić na lepsze?
Dobrych słów nie da się też niestety powiedzieć o Gazecie Olsztyńskiej. 18.10.2016 napisaliście Państwo paszkwil na PKP o tym, że „jazda pociągiem często przyprawia o dreszcze”, że w pociągach „czuć powiew komuny”, że „skład ciągnie stara lokomotywa SU”, i że „z grubsza odnowione wagony i tak pamiętają czasy Gierka” – korzystając z najwymyślniejszych określeń z artykułu (http://tiny.pl/gd3hj). Nikt nie kwestionuje stanu taboru, dworców i finansów PKP, próżno jednak szukać artykułów Gazety Olsztyńskiej, które w jakikolwiek sposób omawiałyby przyszłą inwestycję dworcową. Gazeta nie informowała bowiem czytelników tak o jednym jak i o drugim terminie trwających konsultacji.

Podsumowanie
Wszyscy chcielibyśmy szczęśliwie żyć w otoczeniu, które będziemy wzajemnie szanować i lubić. Państwo w kreowaniu takiej wizji pełnicie nieocenioną rolę. Jednak pobieżna nawet lektura Waszej dziennikarskiej pracy w obszarze inwestycji PKP kreuje nam raczej scenariusz, w którym szanse na zrealizowanie funkcjonalnej i komplementarnej budowy dworca zakończą się potokiem pojawiających się przez następne lata wzajemnych nieporozumień, oskarżeń i żalu. Nie wiem na ile tę sytuację można tłumaczyć ilością obowiązków, płacami lub liniami programowymi redakcji, niemniej na spotkaniu zorganizowanym 25 stycznia br. w Browarze Warmia, promującym proekologiczną uprawę i lokalną przedsiębiorczość też Państwa – pomimo wysłanego przez organizatorów zaproszenia – nie było, choć wszyscy zgodzimy się co do znaczenia, jakie odgrywa mały biznes i życie w czystym środowisku. Rozumiem, że nie każdy musi się znać na wszystkim – moje zainteresowania prywatno-zawodowe też nie mają wielkiego związku z koleją, niemniej minimalizm podejmowanych przez Państwo działań znacząco zwiększa szanse powtórzenia sytuacji z poznańskim „chlebakiem”, kiedy obywatelskie inicjatywy i płomienne teksty dziennikarskie zaczęły się pojawiać praktycznie po wyłonieniu projektu i wykonawcy, a więc kiedy dawno było już za późno. Państwo najlepiej znacie zawartość publikowanych przez siebie artykułów, ja nieco znam się na analizie prasy, więc z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że w przypadku miernej jakości inwestycji dworcowej Państwo będziecie pisać, a my – jako odbiorcy – będziemy czytać teksty pisane w podobnym tonie do poznańskich. Po to bardziej rozwinięte gospodarczo regiony realizują swoje inwestycje wcześniej, żeby mniej rozwinięte mogły unikać ich błędów, a nie przechodzić przez to samo piekło jeszcze raz.

W tym liście, tak jak na wczorajszym spotkaniu, reprezentuję wyłącznie siebie – mieszkańca. Niniejszy list upubliczniłem jednak na swoim blogu dychadziennie.pl. Chciałbym przy tym podkreślić, że celem upublicznienia niniejszej korespondencji jest wyłącznie wyczulenie czytelników na poprzednie i przyszłe treści medialne dotyczące dworca z prostego powodu: wszyscy na dłuższą metę skorzystamy z większej świadomości tego, co się dzieje w Olsztynie. Ponadto, proszę mi wierzyć, naprawdę mam ciekawsze rzeczy do roboty niż pisanie wytykających błędy, szorstkich listów do mediów. Nie sądzę też, aby czytanie tego rodzaju korespondencji leżało w kręgu Państwa zainteresowań. Chciałbym jednak tylko i – mam nadzieję – podzielacie mój pogląd, abyśmy jako mieszkańcy byli z przyszłego dworca już nawet nie dumni, ale po prostu zadowoleni. A na to jest przecież jeszcze szansa.

Pozdrawiam serdecznie
Jakub L.
(tutaj też wstawiłem swoje nazwisko, ale wiecie, internet – wolę być AA).  

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: