Stała kosmologiczna

Ten moment, w którym mijasz kogoś znajomego na ulicy, chcesz się przywitać, ale po chwili przypominasz sobie, że tego kogoś znasz przecież z innego miasta. Jesteś w tym, nie-innym mieście.

Mam tak przy wejściu do sklepu, w tramwaju, gdy przechodzę po pasach, stoję przy budce z zapieksami – wszędzie znajome twarze nieznajomych. To niemożliwe, żebym znał tę, która pije kawę. W liceum była niższa, a ludzie po maturze już raczej nie rosną – mierzę ją wzrokiem i zastanawiam się czy na tę paranoję są jakieś leki. „Ludzie są wszędzie tacy sami” – przypominają mi się słowa ciotki sprzed jakichś 2 tygodni. Mam dużo czasu na takie gadanie ze sobą, bo na przejazd przez miasto i kupno biletu na pociąg przeznaczyłem 1,5 godziny, a wszystko zajęło 20 minut. Więc gadam tak do siebie i do słów ciotki dodaję coś w okolicach „wszystko się zmienia”. Wchodzę na dworzec, w gablocie tylko jeden rozkład jazdy, który zacznie obowiązywać dopiero od grudnia, w eterze Pani informuje o pociągu relacji Olsztyn-Wrocław, który jedzie przez… Białystok.

Ze wszystkich zmiennych w kosmosie PKP jest naszą nadzieją – oni to się, kurwa, chyba nigdy nie zmienią.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: