Test na Głupka

Zappa mawiał, że głupota ma jeszcze jakiś urok, ignorancja – nie. A zatem: jesteś tylko głupkiem czy aż ignorantem? Odpowiedź nie jest tak oczywista, bo o ile głupek to ktoś ograniczony i niewiedzący, o tyle ignorant to osoba świadomie pomijająca jakąś listę faktów. Poniższe punkty zawierają podsumowanie przykładów na jedną lub drugą przypadłość, które odnalazłem na blogach, fejsach, które przeczytałem w gazetach lub usłyszałem w radiu i telewizji. Pochodzą też z moich prywatnych rozmów i opierają się na moich tekstach, które napisałem tutaj do tej pory lub bazują na dyskusjach w jakich uczestniczyłem w internetach. Ta lista powstawała 65 dni czyli tyle ile istnieje Dycha dziennie. Wpisy z kilkudziesięciu blogów, 342 artykuły prasowe, dziesiątki audycji radiowych i telewizyjnych – z tego korzystałem robiąc tę listę. Oprócz materiałów innych lista powstawała na podstawie moich poprzednich wpisów. O smogu w miastach, zagranicznych wycieczkach, Polsce B i Z. Wykorzystałem też prywatne rozmowy, doświadczenia z pracy i tylko do nich znajdziesz linki, bo mam na tyle kultury, żeby nie śmiać się z innych wytykając im błędy; wskazuję tylko swoje. Lista nie jest też doskonała i kompletna, ale jeśli masz lepszą – spoko, nie musisz robisz testu.

Test jest banalnie prosty. Zawiera 20 punktów, które możesz jednoznacznie ocenić jako przejaw własnej głupoty lub ignorancji. Weź kartkę i po przeczytaniu każdego punktu sam oceń czy opisana sytuacja znana Ci jest od dawna czy też słyszysz o niej po raz pierwszy. Jeśli jest tak, jak w drugim przypadku, możesz śmiało odfajkować „głupek”; jeśli znasz sprawę, a mimo to postępujesz w opisany w danym punkcie sposób – jesteś ignorantem. Na końcu znajduje się klucz do interpretacji wyników testu.

Test

1. Czytasz książki w całości, nie dzielisz ich na fragmenty lub pojedyncze zdania. Dla Ciebie to „cała książka o czymś mówi”, „artykuł jest o kwestii X”. Przyswajasz całe bloki zdań, które choć złożone z 3000 puzzli są dla Ciebie jednym obrazem.

2. Uważasz, że to zbyt proste, prostackie by ograniczać swoje zrozumienie czegoś do jednego elementu. Masz wyrobione zdanie na dany temat lub jeśli jest to temat nowy – uzupełniasz brakujące informacje. Czujesz potrzebę wyrobienia sobie na dany temat własnego zdania. Które po pierwsze obchodzi najwyżej kilka osób, po drugie nie ma żadnego znaczenia, po trzecie – jest tak samo ograniczone jak źródła, z których korzystasz.

3. Mówisz „my”, nie – ja, pan Kowalski, Zdzich z siatą Biedry. „My jako społeczeństwo”, „ludzie są”, „w obecnych czasach”. Deklarujesz poparcie dla indywidualizmu i bycia kowalem własnego losu, choć w praktyce i myśleniu realizujesz filozofię stada.

4. Tworzysz kategorie, mówisz „Polacy są”, „Rosjanie jak zwykle”, „kierowcy samochodów najczęściej„. Nie widzisz niestosowności w istnieniu „Poradnika Inteligenta”, „listy najlepszych płyt”, Nagrody Pulitzera.

5. Będąc na zagranicznej wycieczce poruszasz się po określonych ścieżkach poznawania kraju X. Nawet jeśli rozmawiasz z miejscowymi nie dowiadujesz się co o tej samej kwestii myśli kucharz, matka-Greczynka i polityk – Twoja grupa rozmówców jest ograniczona; nie przeszkadza Ci to jednak w wyrobieniu sobie zdania o tym, że „Meksyk to taki kraj, w którym…„, „w Danii to…”. Równocześnie intuicyjnie znasz różnice między Podkarpaciem a Kujawami, zagranicą różnice między regionami zwiedzanego kraju nagle w magiczny sposób znikają. Byłaś/eś w ogóle na Podkarpaciu i Kujawach? Co wiesz o Radomiu, z którego śmieje się pół kraju?

6. Wiesz co to indukcja, ale przeświadczenie o własnej nieomylności pozwala Ci na wyciąganie wniosków ogólnych na podstawie jednostkowych historii. Masz doświadczenia z urzędów w dwóch krajach, w których załatwiałeś tę samą sprawę – to wystarczające, żeby powiedzieć „W Polsce klientów obsługuje się źle, w Irlandii dobrze”. Byłeś raz w Białymstoku, więc już wiesz jak jest na Podlasiu.

7. W kontakcie z miejscowymi nie używasz ich języka. Rzucanie kurwami podczas rozmowy z robotnikiem traktujesz jak krok w tył i poniżenie. Twoje wyobrażenie na temat świata ludzi żyjących w kamienicach czynszowych jest tak bliskie rzeczywistości jak wyrafinowany język, którym się posługujesz do opisania ich sytuacji – nieprzystający, nadęty i tworzący dystans. Pochyliłeś się nad problemem choć zupełnie spudłowałeś. Równie dobrze można w Olsztynie czytać relację z Warszawy o kryzysie imigrantów na dworcu Budapeszt Keleti.

8. Czytasz wiadomości bez sprawdzenia źródła informacji. Wystarczy Ci postawiona w artykule teza, z którą zresztą najczęściej się zgadzasz. Nie wiesz co to jest teza artykułu.

9. Nie odróżniasz tezy od faktów. Ważniejsze są fakty, nie teza, którą potwierdzają. Oglądając program publicystyczny analizujesz to, co mówią zaproszeni do niego goście, nie – dlaczego właśnie oni zostali zaproszeni do studia. Czytasz artykuł i skupiasz się na wypowiedziach cytowanych ekspertów, a nie kryteriach ich doboru.

10. Informacje, z którymi się zgadzasz doceniasz najbardziej, takimi się właśnie dzielisz. Kiedy ostatnio podzieliłeś się z kimś informacją, z którą się nie zgadzasz?

11. Jeśli się z kimś nie zgadzasz i nie umiesz go przekonać, szukasz u niego/niej psychologicznych motywacji, na których notabene w ogóle się nie znasz. Ten ktoś na pewno ma jakiś kompleks lub próbuje wcisnąć Ci własną wersję rzeczywistości. Jest odmienna od Twojej – skutecznie więc będzie zrobić z niego/niej psychola. A może Breivik jest wyłącznie zdrowym psychicznie mordercą, któremu wciśnięto psychozę? A Theodor Kaczynski? Zapomnij, wariatów się przecież nie słucha.

12. Fascynujesz się osiągnięciami sportowców, z którymi nie łączy Cię nic oprócz atmosfery uległości wobec autorytetu. Twojej uwagi nie zwraca inteligencja i niezwykła odkrywczość, jaką wykazują przeciętni ludzie rozmawiający lub relacjonujący zawiłości sportu. Nie zadajesz sobie pytania, dlaczego obchodzi Cię los drużyny, za którą trzymasz kciuki. Współpraca w grupie, elementy przywództwa to zbiór charakterystyk, w którym nie dostrzegasz płynącej z fascynacji sportem nauki irracjonalnego szowinizmu.

13. Fascynujesz się osiągnięciami artystów, z którymi nie łączy Cię nic oprócz atmosfery uległości wobec autorytetu. Twojej uwagi nie zwracają mechanizmy marketingowe i fizyka stojąca za promocją wydarzeń koncertowych, wydawnictw płytowych i udzielanych po drodze wywiadów. Ignorujesz uchylające się furtki, nie podążasz pojawiającymi się tropami, gdy myślisz „fajnie gra, a do tego spoko z niego koleś w tym wywiadzie!” Nie znasz ludzi z wytwórni i nie zadajesz sobie trudu, żeby dowiedzieć się w jaki sposób działa np. wytwórnia Moniki Brodki.

14. Nie stosujesz modelu propagandowego, gdy sprawdzasz wydarzenia na świecie. Oglądasz relacje z prób obalenia rządu Erdogana z takich samych jakościowo źródeł (telewizja, gazety – mass media). Nie sprawdzasz już co ma na ten temat do powiedzenia na swoim blogu Polak mieszkający w Turcji, albo człowiek, który był w trakcie tych wydarzeń przejazdem.

15. Nie wyrabiasz sobie opinii na daną kwestię poprzez zestawianie jej z materiałami dotyczącymi kwestii jakościowo do niej podobnej. Czynnie lub biernie bierzesz udział w dyskusji wokół przekształceń Trybunału Konstytucyjnego, nie porównujesz jednak obecnych relacji źródła X z relacjami o podobnych przekształceniach, które miały miejsce kilka lat wcześniej. W jaki sposób to samo źródło X relacjonowało oba te przekształcenia?

16. Analizujesz informacje bieżące, nie robisz systematycznego przeglądu „jak źródło X pisze przez tydzień o sprawie Y”. Zajmuje Cię sprawa smogu w miastach, nie interesuje Cię jednak jaki to odsetek wśród informacji pojawiających się o ekologicznych problemach miast w ogóle i czy te liczby pokrywają się ze skalą problemu. Jeszcze prościej: czytasz informacje o wypadkach drogowych, nie interesuje Cię czy ilość pojawiających się o nich materiałów odzwierciedla ogólną liczbę osób, które giną tragicznie. Nie umiesz ocenić wagi problemu, którym się podniecasz.

17. Nie odróżniasz przesłanek od efektów, dla Ciebie wyniki badania to wnioski. Dlatego gdy dowiadujesz się o „wynikach badań naukowców z uniwersytetu x” najczęściej czytasz ich omówienie, czyjegoś autorstwa – przefiltrowane, zinterpretowane, gotowe. Kiedy ostatnio dowiedziałaś/eś się o badaniu i zamiast omówienia zabrałaś/eś się za czytanie samego raportu?

18. Twoimi źródłami informacji są portale lub strony, nie indywidualni autorzy. Nie analizujesz intelektualnej drogi autora X, wystarczy, że materiał jest opatrzony logo redakcji, stacji telewizyjnej. Nie ma znaczenia, że Wojtek Bockenheim pisał fantastyczne elaboraty o psychodelikach – ważniejsze jest to, że pracuje teraz w TVN.

19. Gdy dyskutujesz o jakimś problemie nie jesteś nastawiony na odbiór, a na nadawanie. W głowie otwiera Ci się szufladka z argumentami ‚za’, nie – ‚przeciw’. Kiedy ostatni raz zmieniłaś/eś zdanie o jakimkolwiek kontrowersyjnym temacie?

20. Do swoich najczęściej odwiedzanych stron dodajesz niemal wyłącznie te, które są zgodne z profilem dotychczas przez Ciebie zaufanych. Czytasz Gazetę Wyborczą, jaka jest szansa, że zaczniesz czytać także NIE? Lub odwrotnie.

Podsumowanie

Ile punktów naliczyłeś? Jesteś ignorantem czy tylko głupkiem? Tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia, bo po raz kolejny dałeś się wmanewrować w kategoryzowanie. Tym razem jest jeszcze gorzej, bo nie wrzuciłeś kogoś do określonej listy, ale zrobiłeś to samemu sobie. Gratulacje!

Trzeba rozwijać niezależną myśl i cały czas nad tym pracować. W pojedynkę to bardzo trudne. Piękno naszego systemu polega na tym, że stara się wszystkich izolować. Ludzie siedzą samotnie przed telewizorami lub komputerami. W takich warunkach trudno zdobyć się na niezależne myśli lub idee. Nikt nie jest w stanie samotnie walczyć ze światem. Niektórzy próbują, ale sporadycznie. Nie można tego dokonać jedynie dzięki konkretnym organizacjom, więc kursy intelektualnej samoobrony muszą powstać w ramach którejś z nich. Dobrze byłoby przyjrzeć się temu, co próbują osiągnąć instytucje i potraktować to jako klucz. One starają się robić to, z czym my usiłujemy walczyć. Jeśli system próbuje izolować ludzi staramy się robić coś przeciwnego – połączyć ich, a więc należy szukać w swoich lokalnych społecznościach źródeł alternatywnych działań. Mogą je organizować ludzie o podobnych zainteresowaniach, ceniącyc podobne wartości. Powinni też mieć wspólny cel: pomaganie innym, uczenie ich obrony przed siłami zewnętrznymi oraz przejmowania kontroli nad własnym życiem, pokazywanie jak wyciągać rekę do osób, które tego potrzebują. Wtedy będzie można odkryć swoje dobre cechy i wraz z innymi nauczyć się samoobrony. Jeśli pyta Pani, do jakich mediów zwrócić się po właściwe odpowiedzi nie odpowiem, ponieważ sądzę, że na to pytanie nie ma odpowiedzi. Sama musi Pani zdecydować, które odpowiedzi są właściwe. Być może wszystko, co mówię jest nieprawdą; bez wątpienia może tak być. Nie jestem bogiem, a Pani sama powinna wyciągnąć wnioski. – Noam Chomsky

Wspaniały cytat, prawda? Nieprawda. Nie ma żadnego znaczenia, że powiedział to Chomsky. Nie ma też znaczenia, że o ignorancji i głupocie wypowiadał się jakiś Zappa. Nawet nie ma znaczenia, że powyższą listę do Testu Głupka stworzyłem ja. Gratulacje x2! Właśnie powtórzyłeś punkt 13. Ach, ta pechowa trzynastka…

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. Dohtorre Zesuppo napisał(a):

    Fota z kioskiem jest fajowa. Brakuje tylko znamiennego po burtach obwieszczenia w rodzaju „rany boskie jestem kioskiem”. Podobnie ma się z załączonym pisarstwem w stylu soul a nawet przeciw „po burtach”. Mawiają, że po bandzie, ale ja z bandami nie mam niczego wspólnego poza tańcem Alladyna z Cordoby w Meksyku nad rzeką Rijobravo (co oznacza mniej wiecej: mieć oklaskiwanego ryja, albo naklaskane w ryj czy jakoś tak po bengalsku o świcie: brawa za ryja, jakiego ryja?).
    Pozdro,

  2. dychadziennie napisał(a):

    Myślisz, że ktoś mógłby czuć się obrażony po przeczytaniu tej listy (zakładając, że to zrobi)? Nie wiem, ale to jakby nie jest mój problem. Podsumowanie: a potrzebujesz, żeby Chomsky, Zappa, ja lub ktokolwiek mówił Ci, co masz myśleć?

  3. anoia napisał(a):

    Doszłam do 7 pytania i zrezygnowałam. Powiem szczerze, zmęczyły mnie. Przy którymś nawet wróciłam do początku, żeby sprawdzić czy dobrze zrozumiałam polecenie. Doszłam do wniosku, że przecież wiem, że jestem ignorantką, więc śmiało mogę przejść do podsumowania. Hmmm… no i tyle z podsumowania. Zaczęłam cytat i po trzeciej linijce przeleciałam wzrokiem w miejsce, gdzie kończy się kursywa. Hmm, tu też ciężko. Wyszło mi, że ignoranci mają łatwiej w życiu i trudniej ich obrazić 😉

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: