Jak zmieniać swoje miasto. Krótka historia z olsztyńskim tramwajem w tle

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. Papix napisał(a):

    Na artykuł wcześniej nie natrafiłem. Patrząc na to że Olsztyn ma ponad 170 tys zameldowanych mieszkańców plus osoby z sąsiednich gmin dojeżdżające np do pracy czy na studia to odzew w komentarzach mały. Tak jak wspominałeś już w którymś ze wcześniejszych swoich wpisów, część ludzi nie zrozumie a część nie zaakceptuje przedstawianej wizji.
    Moja szefowa gdy byłem jeszcze młodym pracownikiem powtarzała abym pamiętał o dostosowaniu komunikacji do grupy odbiorców 🙂 Myślę że część osób mogła odnieść wrażenie że to co było robione do tej pory było niepotrzebne. Szkoda że dodatkowo GO usunęła linki.
    Myślę że ludziom warto przedstawiać przekaz odnoszący się do przyszłości i korzyści które mogą mieć.

    Mam odczucie że naprawdę jesteśmy w waznym punktem dla rozwoju miasta i najbliższe kilkanaście lat będzie się decydowało w ciągu najbliższych kilku miesięcy.
    Patrząc właśnie na mapę demograficzną widać jak bardzo całe województwo sie wyludnia. Niedługo niektóre miasteczka mogą przestać istniec i po wybudowanych za unijne pieniądze chodnikach nie będzie miał kto tam chodzić.

    Jednym z wyjątków jest Olsztyn, ale to może nie potrwać długo, a tak jak pisałeś samo dbanie o infrastrukture nie spowoduje że ludzie będą chcieli osiedlać się tutaj na stałe. Większość miast w Polsce ma problem z wyludnianiem i wszystkie one już walczą o to aby trend sie odwrócił. Na ich tle Olsztyn musi być w tym zakresie w jakiś sposób konkurencyjny. Trzeba spowodować aby ludzie tu zostawali.
    Sam nie jestem rodowitym olsztyniakiem ale widzę że to miasto naprawdę ma potencjał. Trzeba tylko mądrego działania.
    Cały czas mam w pamięci słowa LEE gdy mówił o budowaniu konkurencyjności Singapuru i to jak bardzo przystają do Olsztyna “Według mojej definicji Singapurczyk to ktoś, kto się do nas przyłącza.(…) Możesz zatrzymać swoje nazwisko (…) przyjechać, i przyłączyc się do nas. POTRZEBUJEMY TALENTÓW, PRZYJMUJEMY JE. MUSI TO BYĆ CECHA NAS WYRÓŻNIAJĄCA”
    Olsztyn to w dużej części ci którzy tu przyjeżdżają i się osiedlają z innych miast. Musimy zbudować WSPOLNOTĘ i ZATRZYMYWAĆ TALENTY.”
    Gdy Olsztyn bedzie miejscem przyciągającym talenty ze świadomą wspólnotą mieszkańców to stopień przyciągania wzrośnie nie tylko na sąsiednie gminy ale również na kraj a może i na region/świat.

    Cały czas pamietam o tym że:
    “Nie wątp nigdy, że mała grupa troskliwych ludzi mogłaby zmienić świat. Tak naprawdę to jedyna rzecz, która go kiedykolwiek zmieniła.” Margaret Mead

    Dziękuje za zaproszenie na Debatę!

  2. Marian napisał(a):

    Ciekaw jestem, ile osób przeczyta ten artykuł. On jest taki sam, jak te obiektywne dane tramwajowe. Wniosek z tego jeden: należy doskonalić technikę zarządzania emocjami tych, którzy takiego artykułu przeczytać nie są w stanie. Taka oto jest prawda o tzw. konsultacjach społecznych. Żeby było jasne – nie widzę w tym nic złego – tak było zawsze, tylko technologia się zmienia przez lata.

    • dychadziennie napisał(a):

      Nikt nie mówił, że artykuł na blogu ma być obiektywny. Że w ogóle coś może być 😉

      • Papix napisał(a):

        Myślę że bardzo dużo osób w mieście myśli podobnie. W komunikacji ważne aby nie robić osobistych wycieczek personalnych ale merytorycznie wskazywać co mogłoby być lepiej i w czym moglibyśmy pomóc.
        Mamy pat komunikacyjny na linii władza – mieszkańcy (o tym problemie chyba wszystkich polskich miast pisze Huub Droogh tutaj: http://magazynmiasta.pl/2017/10/10/zacznijcie-ze-soba-rozmawiac/ ) a potencjał kumulujący się w mieszkańcach miasta jest niewykorzystany.
        Widzę dwa scenariusze przełamania tej sytuacji. Oba wymagają odwagi i otwartości (które z miast zrobi to szybciej zyska ogromną przewagę konkurencyjną):

        – władza wychodzi do mieszkańców z prośbą o pomoc. Coś na zasadzie “Kochani nie wiemy wszystkiego, nie znamy się na wszystkim, sami nie jesteśmy w stanie zrobić tego co byśmy chcieli. Pomożecie?”

        – mieszkańcy przychodzą do władzy z pytaniem “Kochani zależy nam na tym mieście, mieszkamy w nim, wychowujemy dzieci, jest to nasze wspólne dobro, mamy takie a takie pomysły na to aby było lepiej Czy możemy Wam pomóc?”

        P.S Zastanawiałeś się może nad opublikowaniem listu otwartego do Prezydenta np w lokalnej prasie?

        • dychadziennie napisał(a):

          Brzmi super, od razu jednak podam Ci przykład, który ilustruje i to, co mówi Droogh i ew. recepcję listu otwartego (lub jakiegokolwiek rodzaju apelu czy formy przełamywania lodów). Niedawno napisałem 7 tekstów o mitach dot. miasta jako takiego. Jeden z nich jest o tym, że miasto nie potrzebuje dużych inwestycji traktuje właśnie o sposobie wydatkowania funduszy unijnych na beton, nie na ludzi. I że w zasadzie powinno być odwrotnie zwłaszcza w perspektywie lichej innowacyjności i kończących się w ogóle pieniądzach z UE (o ile nie samej UE;-)). Podesłałem tekst do Olsztyńskiej, opublikowali i… Już pal licho, że skopiowali bez linków i źródeł, ale zobacz co się stało w komentarzach: http://olsztyn.wm.pl/492923,Olsztyn-nie-potrzebuje-duzych-inwestycji.html#axzz58clm0Vc0
          Miło że myślisz o mnie w kontekście autora korespondencji do samego prezydenta. Nie jestem przeciwko listom otwartym, jednak pod warunkiem, że taki list podpisuje autorytetów. W innym przypadku (niezależnie od merytoryki) jest odbierany jako pieniacka tyrada przeciwko komuś lub czemuś. Wydaje mi się, że zamiast toczyć pianę “z większością czytelników lokalnych mediów” lepiej jest wyłuskać na mieście kilka osób, którym się będzie chciało coś rzeczywiście zrobić. W trzecim tygodniu marca Wizja Lokalna (z moją pomocą) organizuje publiczną debatę nt. możliwości zmian w Olsztynie. Będą na pewno mówić o tym na fb, ja mam powiedzieć kilka słów wprowadzenia, więc na swoim fb też wspomnę jeszcze. Wpadnij, pogadamy. Może zrobimy coś razem. Listy otwarte spoko, chociaż od tego są intelektualiści (nie umniejszając, raczej nawet nie pretendując 🙂 )

          • Papix napisał(a):

            A wracając jeszcze do listu to miałem na myśli zaadresowanie “Do przyszłego prezydenta miasta” tak aby jeszcze przed rozpoczęciem kampanii wyborczej zarówno kandydaci jak i mieszkańcy mieli możliwość zapoznania się z treścią i może list stałby się ważnym punktem w debacie wyborczej do którego mogliby się odnieść.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: