Tani polski western

Dane mi było ostatnio oglądać TVN24, a tam materiał o kradzieżach samochodów na jednym z katowickich osiedli. Sytuacja jak z dość żenadnego westernu klasy c, w którym zły bohater nie może znaleźć godnego sobie rywala, czyli akcja w stylu: „kupiliśmy sobie po koniu, ale regularnie, stodoła po stodole, zaczynają nam one w nocy znikać. Nic nie dały żony postawione w oknach, a i szeryf bezradny.”

Z tą różnicą, że żony w oknach to zamontowany przez właścicieli aut prywatny monitoring, a bezradny szeryf to bezsilna policja.

I na to wszystko przyjeżdżają dziennikarze robić wywiady z umysłowymi pracownikami średniego szczebla – byłymi już właścicielami samochodów.

Całą sprawę opisuję chłopakom z Podlasia, dodając od siebie, że „u was takie akcje skończyłyby się gdzieś przy trzeciej próbie kradzieży. Przyczajka w krzakach, a jak spróbują podejść do auta to łomot i odechciałoby się kraść na amen.”

Chłopcy wpadają w śmiech.

– Nie no, z kradzieżami to nie wiadomo, ale niedawno u nas jeden gość spuszczał po nocach paliwo – zaczyna najbardziej wygadany.

– Taak – dodaje drugi – Najpierw uciekł w pole kukurydzy, ale otoczyli go ciągnikami i tam spuścili wpierdol. Już ma sprawę w sądzie.

Po czym pysznie i z uśmiechami rozeszli się każdy do swoich zajęć.

Coś mi się wydaje, że gdyby wybuchła teraz wojna to najbezpieczniej byłoby w okolicach Białegostoku.

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Matka Gastronomiczna napisał(a):

    Trzeba sobie radzić, gdy policja bezradna. 😉

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: