Dostajesz co dajesz: fabula rasa

Święta Bożego Narodzenia, oprócz pysznych potraw, to też czas obdarowywania się prezentami. Nietrafionymi prezentami też. Z tej okazji Miejska Biblioteka Publiczna zorganizowała poświąteczną wymianę książek: jedna za jedną – prosty układ. Poszedłem zanieść dwie, bo każda okazja dobra, żeby się trochę pozbyć sentymentów i złudzeń, że tamtą, co tak specjalnie leży na wierzchu półki na pewno kiedykolwiek przeczytam.

Na miejscu więcej oddanych niż zabranych, ale znajduję Stachurę. W sumie jakoś nigdy pokłonów mu nie biłem, choć miewał swoje strzały. A że to bardziej zbiór aforyzmów to idealnie – nigdy specjalnie nie przepadałem za książkami z bohaterami.

Biorę, wychodzę, otwieram, a tam coś takiego:

p113063411Podczas podpisywania książki Jacek Hugo-Bader powiedział mi kiedyś, że jak robisz coś w niezwykły sposób to spotykają Cię niezwykłe rzeczy.

Nie wiem, co jest niezwykłego w wymienieniu dwóch książek na jedną, ale widocznie wystarczyło.

I takich cudów też Tobie życzę!

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. xpil napisał(a):

    Ach, Sted. Pół młodości prześlęczałem nad jego książkami 😉 To chyba dzięki niemu jestem przez większość życia zwolennikiem buddyzmu. Biedny facet, wykorzystywany przez wszystkich dookoła, w dodatku gej, co nie przysparzało mu zbyt wielu przyjaciół – ale pisał na potęgę, trzeba mu przyznać. Niektórzy twierdzą, że Sted doznał oświecenia bez „oficjalnej” znajomości ani praktyki buddyjskiej. Żałuję, że nie miałem okazji go poznać (zmarł jak miałem pięć lat).

    • dychadziennie napisał(a):

      Przeczytałem Twój wpis, zerknąłem jeszcze raz a w głowie „Stachura był gejem?”. Tak jakby miało to jakiekolwiek znaczenie. BARDZO DUŻE wrażenie zrobił na mnie audiobook Cała Jaskrawość (czyta Olbrychski, ależ on to czuje!). Wiem że korzystasz z audiobooków, słuchałem podcastu noworocznego, więc polecam Tobie, jak będziesz mieć okazję gdzieś coś.
      Hugo-Bader z kolei też bardzo spoko, chociaż ostatnio chyba nie bardzo mu idzie z tymi reportażami o Polszy. Ale te o Rosji? Momentami miazga.

      • xpil napisał(a):

        Nie, no mi to nie robi zupełnie jakiej był orientacji, mówię tylko, że mu to przeszkadzało w życiu. Co do audiobooków, ostatnio mniej słucham a więcej czytam. „Całą jaskrawość” czytałem za gówniarza, ale za wiele z niej już nie pamiętam. Może sobie powtórzę w wolnej chwili.

        A tego całego Badera przed chwilą szybciutko przeskanowałem przez google/wiki i wychodzi mi na to, że za blisko polityki siedzi i pisze, więc będę omijał szerokim, niezależnie od tego, czy pisze porządnie czy nie. Bo ja się z politykierką bardzo nie lubię.

        • dychadziennie napisał(a):

          I bardzo słusznie! Te książki o Rosji pisał zanim zaczął taplać się w obecnym bajorze niedomówień. W rajskiej dolinie wśród zielska – 2002, potem 2009 i 2011. Taka historia np.: Jedzie Bader do Omska robić materiał o Rosjaninie, który codziennie rozkręca nieużywany reaktor atomowy. Rozkręca a uzyskaną napromieniowaną miedź sprzedaje niczego nieświadomym Chińczykom. Historia-petarda! Dojeżdża do Omska, bierze podmiejski pekaes i dopiero siedząc w busie zdaje sobie sprawę, że Omsk ma ponad milion ludzi, a on żadnego kontaktu oprócz informacji że facet kradnie miedź! Ale jedzie. Pusty pekaes się zatrzymuje na stepie, pośrodku NICZEGO, wsiada 1 (słownie: jeden) facet i dosiada się akurat do niego, bo go na rozmówki wzięło. I to się okazuje TEN FACET. W każdym razie, bo mógłbym tak pisać i pisać: którąkolwiek z tych trzech książek – polecam bardzo 🙂

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: