Globalna wiocha

Droga Olsztyn-Pieniężno: na mapie to kilkucentymetrowa linia oznaczająca 70 km na północ od stolicy warmińsko-mazurskiego. GPS przelicza jej pokonanie na godzinę z okładem, dla niego to banał sprowadzony do algorytmów „skręć w lewo”, „na drugim zjeździe prosto”, „trzymaj się prawej strony”. I całe szczęście, bo dzięki temu nikt nie wpadł jeszcze na pomysł zrobienia GPSów turystycznych: „po prawej stronie mijasz XVIII-wieczny kościół”, „po lewej siedziba sklepu spożywczego założonego w 1990 r. Właściciel zamknął go w 2009, nie opłacało się i wyjechał za granicę”, „za 300m zobaczysz wielką hodowlę krów. Pan Wiesław, 64 lata, nie ma jej komu przekazać. Synowie są prawnikami, pracują w Warszawie.” Oby pomysł na GPS nie doszedł do producentów aut. Inaczej już w ogóle przestaniemy wychodzić z samochodów.

Łopatologia współczesnego GPSu wychodzi gdzieś za Dobrym Miastem – algorytmy nie widzą tego, co za oknem. Mieszają mi się możliwości tłumaczenia: albo mieszkający tu ludzie w niemym porozumieniu, na jakiejś nigdy nie odbytej naradzie postanowili wyprzeć z języka słowo ‚farba’, albo zwyczajnie nie przywiązują wagi do estetyki. Może swój design na przestrzeń publiczną opierają na dostępnych im zasobach? Wybieram kompromis: pewnie wsiąknęli w atmosferę tego miejsca.

W Trójce dyskusja o scenariuszach Brexitu, o zaletach i korzyściach obecności Polski w UE. Jakoś tych perspektyw tutaj nie widać, niewiele rozjaśnia też wypowiedź Pani z Fundacji im. Roberta Schumana. Na kolanach mam za to rozlaną kawę. Tłumaczę sobie, że z mojej winy, bo nie zauważyłem tamtej dziury i że to przecież wszystko ostatecznie zbiór naczyń połączonych; że niewidzialna ręka rynku musi działać też tutaj i oby nie pokazywała wszystkim środkowego palca.

Piekarnia w Pieniężnie. Szyld głosi że „wiejska”, z zewnątrz też tak wygląda. Właścicielka zachęca, żebym jeszcze przy niej spróbował porannej bułki. 35 groszy za sztukę, więc mój zachwyt jeszcze większy. -Niedługo nie będą takie tanie – zaczyna swój wykład o makroekonomii. -Mąka, którą kupowałam w portach od dawna kosztuje już o 10 gr więcej za kg. A polscy młynarze podnieśli cenę swojej o 20 gr. I gnije to po spichlerzach.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: