Życie w mieście

O tym jak tkanka miejska wchodzi nam pod skórę. O urbanistyce, psychogeografii, stylu życia. Bo w ludzkiej krwi płynie coraz więcej betonu.

 


Chodź na kocyk – 15 września 2017

Nie jest to pogląd zbyt popularny, ale wydaje się, że odwiedzinom w takich miejscach niemal nieuchronnie towarzyszą zwykle dwa elementy. Akcenty mogą się wprawdzie przechylać w stronę jednego elementu lub drugiego, względnie pozostać w równowadze, ale niezależnie od miasta, w którym to miejsce się znajduje, a także niezależnie od osoby, która postanawia owe specyficzne rezerwuary pamięci odwiedzić, takim wizytom towarzyszą: atmosfera dziwaczności i skrywany, dość zresztą niesłusznie, strach przed nieuniknionym.

 


Marzenia się spełniają – 12 września 2017

Od wspólnych dzieci w piaskownicy do poufałych rozmów o urządzaniu kuchni.
Wszechokalający płot z bramą, która wpuszcza wszystkich.
Telefoniczne biznesy na balkonie.

 

 


Ptaki w mieście – 28 maja 2017

Plastikowe klony elo

 

 

 


O miastach zawsze myśli się do przodu – 20 maja 2017

Niedawno umarła najstarsza osoba na świecie. Emma Morano, Włoszka, była ostatnią osobą urodzoną jeszcze w XIX wieku. W chwili śmierci miała równo co do dnia 117,5 lat. Wszystko, co zgromadziła podczas swojego życia znajdowało się w dwóch pokojach, które wynajmowała od kościoła. Otacza nas mnóstwo przedmiotów, rzeczy, które są nam oferowane. Ilość informacji, którym jesteśmy poddawani jest niewyobrażalna…

 

 


Przestrzeń niczyja – 3 marca 2017

Fontanna śmierdzi chlorem
Pandora jakby fluorem
Selfie pod Rossmannem
Łysy chciałby być ich Panem

 


„Całe życie z debilami” – 5 cech choleryka – 17 lutego 2017

Jeden służbowy telefon, dziesięć minut rozmowy, pięć reakcji na uwagi.

 

 

 


Łączenie kropek – 10 lutego 2017

Miałem napisać o tym
że widziałem McImperium
O tym jak jeden gość
wyrolował dwóch braci
i karmi teraz codziennie
1% populacji

 


Gdyby budynki mogły mówić… – 7 lutego 2017

…najbardziej gadatliwe byłyby te w centrum miasta, na starówce. To tacy pstrokaci gawędziarze, z których każdy ma własną, niepowtarzalną historię, tak nieprawdopodobną, że mógłby zacząć jej opowiadanie w dowolnym punkcie, a i tak była ciekawa. Obok nich znajdują się najczęściej budynki-handlowcy. Mają nie gorszą nawijkę od gawędziarzy, ale ich oprócz gadania interesuje coś jeszcze: prywatny interes.

 


Daleko od zen – 1 lutego 2017

Chodzenie jest jak jazda na rowerze: stawiam krok za krokiem, nie ma nic ponad tę jednostajność. Gdy jadę rowerem 30 km od celu, nie pozostaje mi nic innego jak nacisnąć lewy pedał, potem prawy. I znów lewy. Nie ma tych 30 km, jest tylko ten najbliższy ruch. Gdy idę i mam 5 km, nie mam tych 5 km. Mam najbliższy krok. I następny. Wiem, że nie mogę się wściekać na wiatr, bo to nic nie da – muszę nacisnąć pedał, zrobić krok. Ale wściekam się.

 


Wycieraczka prawdę Ci powie – 24 stycznia 2017

Każdy zna ten rewir internetu: głupie Ruskie, gacie przez pół podwórka, wczasy w paździerzu i generalnie wszystko źle. To taka dość bezpieczna strategia oswajania rzeczywistości poprzez memy. Jak ze słowiańskim przykucem, który pewnie i śmieszny, ale z którym nie bardzo wiadomo co dalej zrobić. Można lajknąć lub zwyczajnie zjechać scrollem w dół ekranu nie poświęcając mu więcej czasu – co z oczu to z serca. Tylko co, gdy Ty też tworzysz takie memy?

 


Jak rozpętałem jatkę w internecie – 19 stycznia 2017

Dwa dni temu napisałem na Twitterze, że warto by zorganizować sondę o tym, które środki transportu w mieście (rower, autobus, samochód) wywołują konkretne uczucia u mieszkańców Olsztyna. Pomyślałem, że warto o coś takiego spytać, tym bardziej, że stolica Warmii i Mazur jako jedyne do tej pory miasto w Polsce zdecydowało się przywrócić tramwaje, a więc jest okazja sprawdzić, jakie są efekty takiego eksperymentu przeprowadzanego przecież na żywym organizmie. Możliwości odpowiedzi były cztery: odczuwam radość, strach, wściekłość lub smutek.

 


Puste słowa – 13 stycznia 2017

Chcieliśmy kiedyś z kumplami założyć poznańskie radio. Właściwie nie poznańskie tylko raczej dzielnicowe. Siedziba radia miała się znajdować w jednej z najstarszych i najbardziej charakterystycznych dzielnic Poznania – z kamienicami poprzeplatanymi developerskimi plombami i osiedlami grodzonymi. Podeszliśmy do sprawy na poważnie i oddolnie – zamiast tworzyć ramówkę i przekonywać wszystkich na antenie o ponadczasowości przekazu kierowanego do niewymarłych jeszcze na dzielni emerytów i właśnie osiadłych tam nuworyszów wyszliśmy najpierw na ulice…

 


Bauman i smog w miastach – 11 stycznia 2017

Przede wszystkim: nie ma czegoś takiego jak normy jakości powietrza. Niech mi ktoś znajdzie na oficjalnych stronach jednostek zajmujących się jakością powietrza stwierdzenie „norma jakości powietrza”. Przelewam 10 zł od razu jak mi to ktoś znajdzie. Jest indeks jakości powietrza, który – od lat zresztą – stosują Główny i Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska. Co to za różnica? Że indeks wyłącznie określa/mierzy, a norma już ocenia. I z tego powstaje cała paranoja. Normę stworzono na potrzeby trwającej teraz dyskusji na temat jakości powietrza. Co to w konsekwencji zmienia?

 


Polska jak Meksyk i Niemcy – 9 stycznia 2017

Kiedyś przez tydzień byłem w Meksyku, potem powrót z międzylądowaniem w Niemczech. Pamiętam, że do następnego lotu miałem kilka godzin, więc poszedłem szukać palarni. Szedłem za znakami i jeden z nich wskazywał, że na lewo, chociaż za nim korytarz robił się mało ciekawy: pusty, bez kolejnych sklepów. Raczej końcówka i rubieże lotniska niż miejsce, gdzie mogłaby się znajdować palarnia. Skręciłem w prawo. Po paru minutach szukania wróciłem do znaku i tym razem poszedłem zgodnie z tym, co pokazywał – w lewo. Znalazłem palarnię.

 


Miasto jak plac zabaw – 5 stycznia 2017

Miasta projektują ludzie – dla ludzi. Ale nie dla wszystkich, tylko dla tych dorosłych, dziecko już nie człowiek, chociaż niektórzy przekonują, że w kwestii miasta dzieci też trzeba pytać o zdanie, przyjmować ich punkt widzenia. Niech też partycypują, dają swoje pomysły – w sumie tak jak dorośli chodzą po ulicach, jeżdżą komunikacją miejską, oglądają te same bloki, galerie i drzewa. Gdyby wziąć kalkulator spędzą w swoich miastach więcej lat niż dorośli, dlaczego ich przynajmniej nie posłuchać? Piękna wizja.

 


Świadoma bieda – 3 stycznia 2017

Są dwa rodzaje zwiedzania. To znaczy jest pewnie 140, ale ja przed chwilą wymyśliłem sobie dwa. Pierwszy to rozmawianie z miejscowymi, drugi – rozglądanie się wokół i robienie zdjęć. Okolice centrum Olsztyna – wybieram drugie zwiedzanie. Celowo omijam Żabki, bo jak się pojawiają to podobno bieda w dzielnicy i handel upada. Może. Skręcam jeszcze bardziej w prawo. I w jeszcze jedną.

 


Perspektywy – 19 grudnia 2016

Jest taki typ ludzi, którzy swoim spokojem potrafią zarażać. Do tego stopnia, że podczas rozmowy z nimi czujesz prawie namacalnie jak Twoje myśli zwalniają, a Ty chwytasz pędzącego siebie za ramię i przytrzymujesz, żeby jednak posłuchać: kompletnie nieinwazyjni, bezinteresowni. To oni w szkole siedzą w pierwszej ławce. Gdy dorastają, w komunikacji miejskiej można ich spotkać o 6 rano jak ze wzrokiem utkwionym w szybie jadą do pracy – nawet nie „jadą”, raczej „dają się wieźć”.

 


Stepy akamerańskie – 16 grudnia 2016

Z Obiegowej skręcam w Piłsudskiego – idę w kierunku centrum i zaczynam liczyć: osiem drogowych na skrzyżowaniu, jedna na specjalnym słupie, na przewyższeniu przy Szkole Zawodowej nr 6 dwie do pomiaru prędkości… Te drogowe są najnudniejsze, bo nikt na bieżąco nie ogląda tego, co pokazują. Inaczej z obrotowymi: taką można pokręcić w dowolnie wymarzonym kierunku, robić zbliżenia – istne cuda wyczyniać. Prawie jak w grze FPP tylko bez pistoletu…

 


Świat bez nazw – 4 grudnia 2016

Codzienność raczej nie skłania do przewartościowań. Do wykraczania poza własną strefę komfortu, jak to mawiają teraz ludzie sukcesu. Po 11 latach nieobecności w Olsztynie mam komfortową sytuację: na rodzinne miasto patrzę z perspektywy turysty; obrazy i dźwięki zestawiam tak jak mi się podoba – losowo, według własnych skojarzeń – i nie muszę dawkować sobie wrażeń, racjonalizować prywatnego RAMu, optymalizować wysiłku patrzenia w konkretnym kierunku – cel nie określa mi znaczenia. Zwiedzam, bo mogę.